‏إظهار الرسائل ذات التسميات dzieci. إظهار كافة الرسائل
‏إظهار الرسائل ذات التسميات dzieci. إظهار كافة الرسائل

Świadectwo dnia codziennego - Miłujmy się, jak umiłował nas Pan

Jarek
Świadectwo dnia codziennego - Miłujmy się, jak umiłował nas Pan

Pewnego słonecznego dnia wybrałam się z dziećmi na plac zabaw. 
Warto podkreślić, że mieszkamy w samym centrum dużego miasta, a park do którego wyszliśmy jest okrążony sporymi ulicami.

Tego dnia na placu zabaw było sporo osób z Ukrainy. W pewnej chwili zwróciłam uwagę, że ukraińskie dzieci bawią się z małym stworzonkiem. Myślałam, że to króliczek któregoś z tych dzieci. Jednak, gdy po chwili kolejne osoby odchodziły ze swoich miejsc wychodząc z placu, coś mnie ruszyło i postanowiłam  zadać pytanie jeden z pozostałych mam - użyłam do tego translatora w telefonie, ponieważ kompletnie nie znam języka ukraińskiego. Wtedy dowiedziałam się, że to nie jest niczyja własność i że nikt nie wie do kogo należy.

BOŻE NAUKI


Akurat mała dziewczynka wynosiła go poza plac zabaw w krzaki - prawdopodobnie podpowiedział tak tej dziewczynce jej dziadek z którym była w parku.
Od razu zorientowałam się, że to dzikie zwierzę - które albo się zgubiło, albo ktoś porzucił. 


Niestety wiedząc, że taki maluch (bo stworzonko było wielkości dłoni) nie poradzi sobie sam i zaraz zje go jakoś pies, kot albo ptak, a matka wyczuwając zapach człowieka już po niego nie wróci, wzięłam maluszka na ręce i owinęłam go w szalik (bo pomimo słońca na dworze było 8 st.).

Jako chrześcijanka chciałam koniecznie zadbać o Boże stworzenie. Wierze, że nie byłam w tam tym miejscu przez przypadek. 


"Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone."
List do Kolosan 1:16


Zadzwoniłam też po Animal Patrol. Pani przyjmująca zgłoszenie, powiedziała, że niedługo ktoś powinien się zjawić.


DZIECIĘCA MIŁOŚĆ


W tym czasie podeszła do mnie dziewczynka, która wcześniej chciała malucha odłożyć w krzaki.

Okazało się, że ma na imię Ewelina, ma 6 lat i pochodzi z Ukrainy. Przez około 40 minut nawet nie odstąpiła mnie na krok - odrzucając zabawę, bo martwiła się o zajączka. Cały czas do mnie mówiła, opowiadała o sobie, niestety ja większości z jej słów nie byłam w stanie zrozumieć - bo jak wcześniej pisałam, ukraińskiego nie znam ani trochę. 

Jedyne co byłam w stanie zrozumieć, to że pochodzi z Kijowa i razem z mamą, dziadkiem i młodszym braciszkiem uciekli  z domu, bo przyszli panowie z bronią. 
Gdy w dłoniach trzymałam takiego bezbronnego malucha, a obok tak urocza dziewczynka opowiada, że zostawiła wszystko, zrobiło mi się bardzo przykro. Miałam w sobie smutek, złość na niesprawiedliwość.

[SPRAWDŹ TEŻ: DLACZEGO NA ŚWIECIE JEST TYLE ZŁA?]

[SPRAWDŹ TEŻ: MIŁOŚĆ WIELU OZIĘBNIE]

Ale za chwilę te emocje przerodziły się na wdzięczność Bogu, że ratuje nas z tych słabości, dodaje sił. Pomaga zrozumieć, że ta ziemska podróż prędzej czy później skończy się dla nas wszystkich - a u Pana będziemy żyć w miejscu wypełnionym miłością, radością. Gdzie nie będzie już zła i nienawiści. Chorób, wojen. Nieprawości.

[SPRAWDŹ TEŻ: IDZIESZ NA SĄD CZY POJEDNAŁEŚ SIĘ Z CHRYSTUSEM?]

[SPRAWDŹ TEŻ: NIEBO NAPRAWDĘ - OBALENIE MITÓW]

Dziewczynka niedługo później musiała iść. Ale prosiła mnie bym nie pozwoliła zwierzątku umrzeć.


"W owym czasie przystąpili uczniowie do Jezusa, pytając: Kto też jest największy w Królestwie Niebios?
A On, przywoławszy dziecię, postawił je wśród nich
I rzekł: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.
Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios.
A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje."
Ewangelia Mateusza 18:1-5


BOŻA SZKOŁA KAŻDEGO DNIA


Gdy przyjechał Animal Patrol, pani strażniczka zabrała malucha i powiedziała, że prawdopodobnie zające w parku mają swoją norę. Zdziwiło mnie to bardzo, bo park nie jest duży, a ja go znam od urodzenia i nigdy nie spotkałam w nim zajęcy. Strażnicy usłyszeli dobrą nowinę i pojechali. 

[SPRAWDŹ TEŻ: 7 KORKÓW BY ZMIENIĆ ŻYCIE]

Pewnie zastanawia was, po co ta cała historia. Uznałam, że chce się podzielić naukami danymi od Boga, wlanymi zarówno w trakcie tej sytuacji jak i później - w modlitwie.
Pierwszą z nich jest sytuacja za naszą wschodnią granicą. Jesteśmy przeciwni wojnie, działaniom zarówno Rosji jak i samej władzy Ukraińskiej. Ale też nie podoba nam się działanie niektórych ludzi, próbujących w jakiś sposób pokazywać swoją wyższość nad ludźmi z Ukrainy. 
Choć większość Polaków ochoczo pomaga uchodźcom, są i tacy którzy uważają, że nie należy się im żadna pomoc. Że dzieci które przybyły z za granicy, nie powinny otrzymywać żadnej zapomogi.

Dziewczynka którą spotkałam w parku okazała o wiele więcej zainteresowania zajączkowi, niż niektóre Polskie dzieci, wykazała się ogromną empatią i miłością. Pokazała tym samym, że ludzkie serce nie zależy od pochodzenia, koloru skóry. Narodowość nie ma znaczenia - ja sama byłam kiedyś patriotką, bardzo zwracałam uwagę na dumę narodową, chodziłam na marsze, wywieszałam flagę z różnych okazji wzniosłych dla patriotów Polskich. Dziś wiem, że moja ojczyzna nie jest tu na ziemi, bo gdybym urodziła się 500 km dalej była bym dumną Niemką, a może Rosjanką. 


"Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa,"
List do Filipian 3:20


Nasze pochodzenie, to gdzie mieszkamy, granice, barwy narodowe - to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Dla Boga wszyscy jesteśmy mieszkańcami stworzonej przez niego Ziemi. Każdy z nas - niezależnie od nacji jest grzesznikiem i potrzebuje Zbawiciela. I gdy wybierzemy Boga - rozumiemy dlaczego tutaj jesteśmy tylko na chwilę.

[SPRAWDŹ TEŻ: GRZECH ZABIJA - CHRSYTSU RATUJE]


"Przez to objawiła się miłość Boga ku nam, że Bóg posłał na świat swego jednorodzonego Syna, abyśmy żyli przez niego. Na tym polega miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że on nas umiłował i posłał swego Syna, aby był przebłaganiem za nasze grzechy."
1 List do Jana 4:9-10


Oddając życie Chrystusowi, stajemy się nowymi ludźmi i postępujemy według przykazań miłości dbamy o siebie wzajemnie, nie robiąc różnicy między ludźmi. A sprawy związane z nacjonalizmem, polityką, czy jakiekolwiek inne przyziemne tematy - one nas osłabiają, przynoszą smutek i sprawiają, że musimy stanąć po jednej albo po drugiej stronie.


"Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.
Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?
Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.
Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest.
Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić."
Ewangelia Jana 3:3-7


Ja - jako Boże dziecko chcę stać po stronie prawdy i miłości, pragnę trzymać się Bożych obietnic. A moja ojczyzna jest w Niebie!


[SPRAWDŹ TEŻ: CZY JESTEŚ BOŻYM DZIECKIEM?]


BÓG MIŁOŚCIĄ


Jest jeszcze jedna nauka płynąca z całej tej sytuacji. Gdy opiekowałam się tym małym, bezbronnym stworzeniem wiedziałam, że zrobię wszystko, by maluch dostał odpowiednią opiekę. Bez namysłu zdjęłam z siebie szalik, by zajączkowi nie było chłodno, i gdy zasypiał wtulony wiedziałam, że czuje się bezpiecznie. Było mi chłodno, a strażnicy przyjechali po ponad godzinie od zgłoszenia, jednak nawet nie miałam zamiaru narzekać.


"Panie, władco nasz, jak wspaniałe jest imię twoje na całej ziemi! Ty, któryś wyniósł majestat swój na niebiosa. Z ust dzieci i niemowląt ugruntowałeś moc na przekór nieprzyjaciołom swoim, Aby poskromić wroga i mściciela. Gdy oglądam niebo twoje, dzieło palców twoich, Księżyc i gwiazdy, które Ty ustanowiłeś: Czymże jest człowiek, że o nim pamiętasz, Lub syn człowieczy, że go nawiedzasz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od Boga, Chwałą i dostojeństwem uwieńczyłeś go. Dałeś mu panowanie nad dziełami rąk swoich, Wszystko złożyłeś pod stopy jego: Owce i wszelkie bydło, Nadto zwierzęta polne, Ptactwo niebieskie i ryby morskie, Cokolwiek ciągnie szlakami mórz.
Panie, Władco nasz, jak wspaniałe jest imię twoje na całej ziemi!
Psalm 8:2-10


Wiedziałam, że muszę pomóc. I wiem też o tym, że my jesteśmy tacy bezbronni i mali w rękach naszego Pana i tak jak my próbujemy dbać o swoich bliskich - swoje dzieci, rodziców, przyjaciół - czy zwierzęta - będąc tylko ludźmi - grzesznymi, słabymi, o ile bardziej dba o nas Bóg, który się troszczy, daje nauki. Pomaga zrozumieć czym jest miłość. Że to właśnie On jest tą miłością, a podążając za nim, sami stajemy się lepsi.


"Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?
A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?
A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą.
A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?
Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać?
Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane."
Ewangelia Mateusza 6:26-33


[SPRAWDŹ TEŻ: ZBAWIENIE - MIŁOSIERDZIE BOŻE]


Dziękuję Ci Panie za te wszystkie lekcje, za miłość, zrozumienie. Za to, że pozwalasz stawać mi się lepszą. Dbasz o mnie, o moich bliskich. Pozwalasz patrzeć dobrym okiem, nawet gdy sytuacja wydaje się bez wyjścia. Proszę o więcej miłości i empatii, bym nigdy nie kierowała się swoim - a dobrem innych!


"Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga.
Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością.
W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli.
Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze.
Umiłowani, jeżeli Bóg nas tak umiłował, i myśmy powinni nawzajem się miłować."
1 List Jana 4:7-11

Idziemy z Bogiem - CZĘŚĆ 2 - Zaufaj Bogu!

Jarek
Idziemy z Bogiem - CZĘŚĆ 2 - Zaufaj Bogu!

Nauka z dziećmi i aktywne spędzanie z nimi czasu jest dla nas bardzo ważne.
To wspaniałe widzieć jak się rozwijają, jak poznają świat.


WYCHOWANIE W PANU


Obydwoje byliśmy wychowywani z daleka od Boga. Jako dzieci nigdy nikt nie pozwolił nam poznać Jego woli, nie pokazał prawdy ukrytej w Piśmie Świętym - dlatego uważamy, że to ogromne błogosławieństwo dla naszych dzieci, że mogą wychowywać się w domu, w którym Bóg jest na pierwszym miejscu i poznają Jego miłość.

[SPRAWDŹ TEŻ: ZBAWIENIE MIŁOSIERDZIE BOŻE]

Chcemy uczyć ich tej miłości - i choć sami jeszcze jesteśmy w tym mali, to staramy się, by jako dzieci poznali jak najlepiej tę drogę. Nie chcemy ich do niczego zmuszać, w końcu do miłości nikogo się zmusić nie da, ale pokazujemy jak wiele Pan zrobił dla naszej rodziny, jak wiele się zmieniło.
Co jakiś czas szykujemy dla nich lekcje, które nie tylko pozwolą poznać Pana, ale i w sposób bardziej namacalny pozwolą zrozumieć kwestie wiary, miłości, poznania Bożej woli itd. 
Lekcja, którą opisaliśmy w pierwszej części naszej serii dotyczyła światła, jakim stajemy się idąc za Panem.

[SPRAWDŹ TEŻ: IDZIEMY Z BOGIEM: CZĘŚĆ 1 "BĄDŹ ŚWIATŁEM"]

Był to wstęp do poznania zarówno ewangelii, jak i naszej posługi, jaką otrzymaliśmy od Boga.
Mogliśmy zarówno my, jak i dzieci zrozumieć jak ważne jest bycie przykładem dla innych, dawanie innym nadziei.


"Tak też Pan postanowił, aby ci, którzy ewangelię głoszą, z ewangelii żyli.
Ale ja nie korzystałem z żadnego z tych praw. I nie napisałem tego po to, żeby tak się ze mną stało. Lepiej byłoby mi umrzeć, niż żeby ktoś pozbawił mnie mojej chluby.
Jeśli bowiem głoszę ewangelię, nie mam się czym chlubić, bo nałożono na mnie ten obowiązek, a biada mi, gdybym ewangelii nie głosił.
Jeśli bowiem robię to dobrowolnie, mam nagrodę, jeśli zaś niedobrowolnie, to spełniam tylko powierzone mi obowiązki szafarza."

1 List do Koryntian 9:14-17


Następna lekcja miała swoje połączenie zarówno z pierwszą lekcją, jak i sytuacją w naszym domu.
Mianowicie nasz 4 letni synek od pewnego czasu przechodził gorszy okres emocjonalny. Ten kto ma dzieci, doskonale wie, że bywają takie chwile, gdy dziecko zaczyna szukać różnych rozwiązań rozładowywania swoich emocji i nie zawsze są one dobre.

U niektórych objawia się to agresją, u innych płaczliwością czy rozchwianymi emocjami.
Dziecko nie słucha, nie chce nawet próbować zrozumieć. Często się sprzeciwia i buntuje. Robi na przekór wszystkim, myśląc, że może coś udowodnić. 
I o ile nad 4 letnim dzieckiem możemy zapanować - to takie zachwiania, nieradzenie sobie z emocjami można zauważyć również u dorosłych ludzi - wtedy jednak nie nazywa się tego buntem 2, 4 czy 6-latka, a napięciem spowodowanym przez nadmiar pracy, zmęczeniem, stresem ect.

[SPRAWDŹ TEŻ: DEPRESJA CICHY ZABÓJCA]

Jednak to nic innego jak powinność grzechu. Gdy człowiek nie szuka ratunku, nie chce nawet spróbować odmienić swojego życia i zatraca się coraz bardziej w ciemności - gubi się.


[SPRAWDŹ TEŻ: ŻYCIE W GNIEWIE NIE MUSI OZNACZAĆ KOŃCA]

Nas z takiego rozchwiania wyciągnął Chrystus. Nerwica, depresja, niepanowanie nad emocjami, słowami. To wszystko powinności zagubienia.

Adaś też był zagubiony. W jego przypadku pomogły rozmowy, więcej miłości i chęć zrozumienia jego sytuacji. I tak jak my, jako rodzice pomogliśmy mu zapanować nad emocjami - tak i Bóg pomaga nam jako najlepszy z możliwych rodziców - z jedną małą różnicą. My zanim to wszystko zrozumieliśmy popełniliśmy wiele błędów - a On nigdy się nie myli!


LEKCJA ZAUFANIA


Wracając jednak do naszej lekcji - dotyczyła ona szukania swojej siły w Panu. Miała naszym dzieciom uzmysłowić, w jaki sposób możemy ratować się przed sidłami złego, i tego kto jest naszą tarczą, spadochronem...


[SPRAWDŹ TEŻ: GRZECH ZABIJA - CHRYSTUS RATUJE]


Nauka była formą opowieści o trzech braciach. W rolę bohaterów wcieliły się... trzy jajka.

Dwa jajka były ugotowane na twardo - jedno było surowe.

Sebastian (surowe jajko) był zły. Nie chciał poznać ewangelii, robił innym na złość. Gdy wskazywano mu rozwiązanie jego problemów i gdy mówiono, że jego czyny są grzeszne - nie chciał pokutować, a wręcz przeciwnie. Śmiał im się w twarz i mówił, że Bóg nie jest mu potrzebny, często również negował istnienie Boga. Polegał na swojej sile.

Witek (ugotowany) twierdził, że poznał Boga, mówił nawet, że Go kocha. Jednak nie potrafił Panu oddać swojego życia. Nie szukał siły w Bogu, a w sobie samym. Brakowało mu gorliwości, to co wiedział o Stwórcy wystarczało mu i nie szukał dalej - wolał się bawić, żyć tym światem. Zajmował się marnością.

Dawid - gorliwie i pokornie podchodził do wiary. Ciągle było mu mało Pana, chętnie poznawał Jego wolę i pokładał całą ufność w Zbawcy. Wiedział, że w sobie nie ma żadnej siły, i że wszystko co mamy, otrzymujemy od Pana. Trwał w dziękczynieniu, ale wiedział, że Bóg dał i Bóg może zabrać.
Wiedział też, że to co Go otacza jest ulotne i nie warto przykładać do tego większej uwagi.


"I powiedział: Nagi wyszedłem z łona swojej matki i nagi tam powrócę. PAN dał, PAN też wziął, niech imię PANA będzie błogosławione.
W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył ani nie oskarżał Boga o nic niewłaściwego."

Hiob 1:21-22


Pewnego dnia na braci spadła straszna wiadomość. Stracili wszystko. Ich dom spłonął, cały dorobek życia zmienił się w proch. Nie mieli gdzie się podziać, nie mieli pieniędzy i żadnych perspektyw.

Sebastian spadł na samo dno, nie potrafił odnaleźć więcej siły w sobie.
Wtedy zrzuciliśmy surowe jajko na podłogę.

Jajko Sebastian roztrzaskał się, bo nie miał żadnej ochrony.
Szukając siły tylko w sobie, wypierając Boże prowadzenie nie potrafił poradzić sobie w ciężkiej sytuacji, podobnie jest z ludźmi, którzy wypierają Boży plan ze swojego.


"Bo choć sprawiedliwy siedem razy upadnie, jednak znowu się podniesie; lecz grzesznicy potykają się w nieszczęściu."
Przypowieści Salomona 24:16


Witek po zrzuceniu na podłogę również stracił swoją skorupkę. Siła której szukał w sobie nie była wystarczająca, by mógł pozbierać się po upadku, jednak nadal miał szansę.


"Tak mówi PAN: Przeklęty człowiek, który ufa człowiekowi i który czyni ciało swoim ramieniem, a od PANA odstępuje jego serce.
Będzie bowiem jak wrzos na pustyni, który nie czuje, gdy przychodzi coś dobrego, ale wybiera suche miejsca na pustyni, w ziemi słonej i bezludnej."

Jeremiasza 17:5-6


Gdy już dobył dna i całkiem się połamał, wiedział, że jest jeszcze ratunek! Wyciągając swoje ręce do Boga mógł liczyć, że się pozbiera. Gdy zdjęliśmy z niego pokruszoną skorupkę - jego wnętrze było ocalone - podobnie jak człowiek, który w trudnej sytuacji w pokorze, wierze i z chęcią zmian przychodzi skruszony. Pan pozwala na nowo narodzenie!


"Wstanę więc i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie;
I nie jestem już godny nazywać się twoim synem. Zrób ze mnie jednego ze swoich najemników.
Wtedy wstał i poszedł do swego ojca. A gdy był jeszcze daleko, zobaczył go jego ojciec i użalił się nad nim, a podbiegłszy, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
I powiedział do niego syn: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przed tobą; nie jestem już godny nazywać się twoim synem.
Lecz ojciec powiedział do swoich sług: Przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i obuwie na nogi.
Przyprowadźcie tłuste cielę i zabijcie; jedzmy i radujmy się.
Ten mój syn bowiem był martwy, a znowu żyje, zaginął, a został znaleziony. I zaczęli się weselić."

Ewangelia Łukasza 15:18-24


Dawid natomiast w trudnej sytuacji od razu swoje ręce skierował do Pana. To w nim odnalazł siłę i Bóg stał się Jego tarczą. I zrzuciliśmy jajko na stertę poduszek.

Jemu nic się nie stało. Nie ucierpiał i poszedł dalej - tak jak każdy człowiek pokładający na Chrystusie całą swoją nadzieję i całe swoje życie.


"PAN moją skałą, moją twierdzą i wybawicielem. Mój Bóg moją opoką, której będę ufał, moją tarczą i rogiem mego zbawienia, moją warownią."
Psalm 18:2


"PAN jest moją siłą i tarczą, moje serce jemu zaufało i doznałem pomocy; dlatego moje serce się rozweseliło i moją pieśnią będę go chwalić."
Psalm 28:7


Przez tą historię pokazaliśmy dzieciom, że gdy to Bóg jest naszą tarczą i gdy we wszystkim szukamy Jego prowadzenia - wyjdziemy cało z każdej, nawet największej opresji. Jak uczniowie Chrystusa, którzy nawet, gdy byli uciskani i krzywdzeni dziękowali Bogu, jak Hiob, który straciwszy wszystko, nie zapomniał, że to co miał dostał od Boga, więc Bóg mógł mu to odebrać.


UFAJMY DO KOŃCA ŻYCIA


Gdy będziemy starali się słuchać Jego głosu, szukać Bożego planu - tak jak jajko Dawid - nie rozbijemy się.

Gdy jednak będziemy letni, gdy nie położymy wszystkiego na Panu to w chwili przyjścia burzy w naszym życiu - zaczniemy tonąć, bo nasza wiara i zaufanie nie będzie postawione na skale.
Podobnie jak w przypadku Piotra, który krocząc po wodzie - zachwiał się, bo nie postawił całego zaufaniu na Panu. Musimy być czujni i nie ustawać, by żaden trud nas nie pokonał.

Ale nawet, gdy będzie bardzo źle - dopóki żyjemy mamy szansę na zmianę.


"Każdego więc, kto słucha tych moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale.
I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, ale się nie zawalił, bo był założony na skale.
A każdy, kto słucha tych moich słów, a nie wypełnia ich, będzie przyrównany do człowieka głupiego, który zbudował swój dom na piasku.
I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, i zawalił się, a jego upadek był wielki."

Ewangelia Mateusza 7:24-27


Jezus na nas czeka, On puka do naszych drzwi i to od nas zależy czy wpuścimy Go do naszego domu. I czy będzie On tylko gościem - czy stanie się gospodarzem naszego życia.

[SPRAWDŹ TEŻ: "7 KROKÓW BY ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE"]

Jeśli jednak serce będzie kamienne, odrzucimy Boga ze swojego życia i niezależnie od sytuacji nie będziemy szukali w Nim pomocy - spadniemy na samo dno i własnymi siłami się nie podniesiemy. Dziś widać spustoszenie grzechu - ilość ludzi borykających się z depresją, nerwicą i innymi problemami emocjonalnymi o podłożu psychologicznym przeraża.

To wszystko dlatego, że jako społeczeństwo wyrzuciliśmy Boga ze swojego życia, polegamy na własnych siłach. Nie mając zaufania do Boga, do tego, że jest On wszechmocny - każda pomoc zawiedzie, bądź pomoże tylko na chwilę.

Sami odczuliśmy to na własnej skórze - jednak, gdy Bóg stał się Panem naszego życia, gospodarzem w naszym domu - i Jemu zaufaliśmy - wiemy, że mamy spadochron, którzy uchroni nas przed każdym upadkiem.

[SPRAWDŹ TEŻ: "ŚWIADECTWO DNIA CODZIENNEGO: PROWADZENIE PANA"]

ZAUFAJ BOGU!









Świadectwo dnia codziennego: Prowadzenie Pana

Jarek

Sierpień minął nam dość ciekawie, i wierzymy, że wszystko co się wydarzyło, działo się pod prowadzeniem Pana. Bóg poprowadził nas ścieżkami, które uznał, że są dla nas najlepsze i doprowadził do miejsc w których mogliśmy czynić Jego wolę i być światłem.

Błogosławił nam i pomagał w podejmowaniu decyzji - a także sprawił, że mogliśmy w trudnych chwilach na nim położyć swoje zaufanie.

W naszym kolejnym artykule w serii świadectwo dnia codziennego chcielibyśmy wam nie tylko przybliżyć działanie Boga w naszym życiu, owoc Ducha, który dzięki Panu w nas wzrasta, ale przede wszystkim to, że nie zawsze wszystko idzie według naszych planów - ale to Boży plan dzieje się w naszym życiu.

ZŁE POSTRZEGANIE BOGA


W pierwszych dniach sierpnia, gdy Ania wracała do domu, spotkała starszą Panią, którą ewidentnie to Pan postawił na jej drodze. Nie chcemy opisywać okoliczności samego spotkania, bo chcemy by to zostało między nami a Panem, jednak rozmowa z nią miała dla nas ogromne znaczenie i pokazała, jak bardzo ludzie są zwiedzeni przez instytucję jaką jest katolicyzm.

Początkowo ta Pani usłyszała od Ani świadectwo, z czego i w jaki sposób Bóg uwolnił naszą rodzinę od grzechu. Pani Helenka bardzo miło przyjęła te słowa, nawet to, że nie przynależymy do żadnej instytucji czy religii, choć nie do końca potrafiła to zrozumieć i kilku krotnie powracała do tematu próbując "zaszufladkować" nas do jakiejś przynależności. Jednak tu dostała potwierdzenie, że należymy do Chrystusa i to On nas prowadzi jako rodzinę, żyjącą jak pierwsi chrześcijanie w zborze domowym.


[SPRAWDŹ TEŻ: ZBÓR DOMOWY]

Pani Helenka opowiedziała też o swoich problemach, jako starszy już człowiek, zbliżający się do kresu swoich dni, usłyszała inną ewangelię, którą dotąd znała jedynie z kościoła katolickiego.

Przerażającą rzeczą, która wynikała z tej rozmowy był fakt - że pomimo, że ta kobieta od wielu lat przynależała do wspólnoty katolickiej i z tego co mówiła brała w tej wspólnocie czynny udział - dziwnym było dla niej kierowanie swoich modlitw do Chrystusa i pokładanie ufności jedynie na Bogu - wspomniała nawet, że kiedyś była na rekolekcjach na których modlili się tylko do Jezusa i było to ciekawe doświadczenie. Jednak na co dzień przekładała ufność na Marii, "świętych" i kapłanach katolickich.

[SPRAWDŹ TEŻ: "BEZGRZESZNA MARIA"]
Kolejną zadziwiającą rzeczą było jej zdziwienie, że można samodzielnie czytać Pismo Święte. Ania wytłumaczyła jej moc płynącą z prawdy zamieszczonej w Biblii, i wierzymy, że zechce samodzielnie kiedyś po nie sięgnąć.

Dziś modlimy się o panią Helenkę, o jej zdrowie - zarówno to fizyczne, jak i duchowe i o to, by sprawy z którymi musi się borykać na stare lata udało jej się poukładać z naszym Panem i to na Niego przełożyć swoją ufność. Wierzymy, że zarówno świadectwo nawrócenia jak i owoc, który ujrzeć mogła ta kobieta, wpłynie na jej serce i Bóg będzie w tym uwielbiony.

Ta sytuacja pokazała nam, jak ważne jest, by uświadamiać ludzi, że ludzkie nauki którymi przepełnione są instytucje - w tym przypadku katolicyzm - prowadzą na zatracenie i nie ma w nich prawdy.

PROWADZENIE PANA


Następnego dnia musieliśmy wybrać się na zakupy, lecz Ania miała w sercu, by tym razem nie jechać do najbliższego sklepu - a do kompleksu sklepów oddalonego od naszego domu o ok. 4-5 km. Jechaliśmy po konkretną rzecz, liczyliśmy, że tam dostaniemy to bez problemu. Ania weszła do pierwszego sklepu, jednak tam nie znalazła tego czego szukała. W drugim sklepie również nie było tej rzeczy - ale uznała, że jak już i tak weszła do środka to kupi zgrzewkę wody mineralnej. Traf chciał, że kasa samoobsługowa była pusta jednak podczas skanowania produktów - kasa się zacięła. Jednak w spokoju Ducha nie zrobiło to na niej większego wrażenia, i choć kiedyś taka sytuacja doprowadzała by do złości czy irytacji teraz cierpliwie czekała na podejście obsługi. Trwało to kilka minut, jednak, gdy wyszła już ze sklepu - w tym momencie zza rogu wyszedł chłopak i podszedł do pana pakującego swoje zakupy do samochodu prosząc o pieniądze na piwo.
 
Gdy Ania podeszła do naszego auta, wstawiła zakupy i powiedziała o sytuacji i o tym, że powinienem porozmawiać z tym chłopakiem. Po chwili modlitwy podszedłem do niego - a Ania  w tym czasie kupiła to po co przyjechaliśmy w trzecim sklepie.

Człowiek proszący o pieniądze miał na imię Konrad. Podczas rozmowy, gdy głosiłem mu Chrystusa - opowiedziałem mu swoje świadectwo - to z czego zostałem wyciągnięty, jak odrzuciłem swoje nałogi i że również jego Bóg może wyciągnąć  z problemów. Chłopak otworzył się przede mną, opowiedział o swoim życiu, o tym że siedział w więzieniu za morderstwo i trudno było mu uwierzyć, że i jemu Pan może wybaczyć.

[SPRAWDŹ TEŻ: ŚWIADECTWO: "GNIEW NIE MUSI OZNACZAĆ KOŃCA"]

Jednak Bóg jest miłosierny i gdy do niego przyjdziemy, może wyciągnąć nas z każdego bagna w którym tkwimy i dzięki naszej wierze - pomoże nam stanąć na nogi!

[SPRAWDŹ TEŻ: 7 KROKÓW ABY ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE]

[SPRAWDŹ TEŻ: ZBAWIENIE - MIŁOSIERDZIE BOŻE]


Konrad bardzo negatywnie podchodził do Boga - przez pryzmat katolicyzmu, gdyż tylko z tej perspektywy znał naszego Pana - jednak wyjaśniłem mu, że instytucje działając dla swoich korzyści odrzucają prawdę, by przypodobać się "wiernym" bez których ich instytucja nie mogła by istnieć.

Przyznał mi rację, bo widział wiele zakłamania w instytucjach i organizacjach. 
 
[SPRAWDŹ TEŻ: ZŁOTY CIELEC KATOLICYZMU]
[SPRAWDŹ TEŻ: BIBLIA OBALA PAPIESTWO]
[SPRAWDŹ TEŻ: FAŁSZYWE DATY ŚWIADKÓW]

Gdy już kończyliśmy rozmowę wręczyłem mu Pismo Święte - by sam mógł poznawać Boga, życzyłem mu wszystkiego dobrego, by odnalazł tę właściwą drogę w swoim życiu. Obiecałem mu też, że będę się za niego modlił - w tym momencie zaczął przede mną padać na kolana w podzięce (coś takiego zdarzyło mi się po raz pierwszy i spowodowało ogromne zakłopotanie).

Natychmiast podniosłem go z kolan, cytując słowa Piotra z Dziejów Apostolskich.



"A gdy Piotr miał wejść, Korneliusz wyszedł mu na przeciw,
padł do nóg jego i złożył mu pokłon.
Piotr zaś podniósł go, mówiąc: Wstań, i ja jestem tylko człowiekiem."

Dzieje Apostolskie 10:25-26


Z tego miejsca prosimy o modlitwę za Konradem, by zechciał wyjść z nałogu i odnalazł Chrystusa w swoim życiu.

Gdybyśmy wybrali inne miejsce na zakupy - a trzeba podkreślić, że nigdy wcześniej nie robiliśmy tam zakupów i trafiliśmy tam, gdzie poniosło nas serce - nie spotkalibyśmy tego zagubionego mężczyzny.

"Zbiegi okoliczności" - takie jak brak konkretnego produktu w dwóch dużych sklepach i zacięta kasa doprowadziły do spotkania z Konradem - wierzymy, że Bóg chciał, by Jego wola była głoszona. Bo to On prowadzi nas tam gdzie chce, a my przyjmujemy to z wiarą!

Jednak tego dnia to nie był koniec sytuacji na chwałę Pana.

Gdy mieliśmy jechać już po nasze dzieci, które w tym czasie były u dziadków i mieliśmy do załatwienia jeszcze jedną sprawę. I tym razem usłuchaliśmy głosu Boga i dzieci odebraliśmy dopiero, gdy załatwiliśmy to co mieliśmy w planach.

Do celu dojechaliśmy więc znacznie szybciej, nie było w tym przypadku, bo na miejscu okazało się, że na naszej drodze stanął młody mężczyzna - w wieku około 30 lat. Miał problemy z depresją, uzależnieniem od alkoholu i papierosów. Otrzymał od nas podwójne świadectwo - Ania mogła powiedzieć o depresji, ja o uzależnieniach i agresji. Mateusz to bardzo zagubiony chłopak - i my tacy byliśmy zanim Pan nas nawrócił, dlatego przedstawiliśmy mu nasze historie i głosiliśmy dobrą nowinę.
 
Wiemy doskonale, że u Boga nie ma przypadków - w samochodzie mieliśmy jeszcze Pismo Święte, które mogliśmy wręczyć Mateuszowi. Wierzymy, że Bóg uwolni Go z jego bagna. Pytał się nas czy nie jest dla niego za późno - odpowiedzieliśmy, że za późno jest wtedy - gdy już nie żyjemy.

A on póki żyje i ma się dobrze to ma szansę, bo Bóg go kocha i chce, by oddał mu swoje życie. Również i za niego prosimy o modlitwę. Niech wyjdzie z niewoli, w której utrzymuje go uzależnienie. Niech wyciągnie swe ręce do Pana!


ZAPOZNANIE DZIECI Z RODZINĄ


Korzystając z okresu letniego i tego, że dzieciaki miały jeszcze wakacje, postanowiliśmy wybrać się na weekend do Kraśnika, aby spotkać się z siostrą w wierze i jej rodziną.

Podobną podróż odbyliśmy w czerwcu - o czym pisaliśmy tutaj:
[SPRAWDŹ TEŻ: ŚWIADECTWO DNIA CODZIENNEGO: "CZERWIEC W PODRÓZY"]

Tym razem jednak nie było brata - Dominika, bo w tym czasie Pan miał dla Niego inne plany.

Z siostrą Justynką mieliśmy bardzo budujący czas, wymieniliśmy się swoimi doświadczeniami, mogliśmy czuć się przy sobie bardzo swobodnie, bo choć nie często mamy możliwość się widzieć, to wiemy, że jest to nasza prawdziwa duchowa rodzina.

Na noc zatrzymaliśmy się w hotelu, w którym nocowaliśmy również w czerwcu.
Pan pozwolił mi na rozmowę z jedną z pracujących tam Pań. Podziękowałem jej za pracę, dałem swoje świadectwo - przyjęła do bardzo dobrze. Szczególnie, że nie był to pierwszy raz, gdy usłyszała dobrą nowinę. W czerwcu rozmawiał z nią Dominik, dlatego to co zostało wówczas zasiane, teraz mogło zostać podlane. Wierzymy, że i ona zechce odnaleźć Boga w swoim życiu.

[SPRAWDŹ TEŻ: CHRZEŚCIJANIN W PRACY]


"Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg.
A zatem ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, 
co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost.
Bo ten, co sadzi, i ten, co podlewa, jedno mają zadanie 
i każdy własną zapłatę odbierze według swojej pracy.
Albowiem współpracownikami Bożymi jesteśmy; 
wy rolą Bożą, budowlą Bożą jesteście."
1 List do Koryntian 3:6-9


Ten weekend dał nam ogromny wzrost, ale nie tylko z tego powodu był wyjątkowy. 
To był też ważny czas dla naszych dzieci - nasza córka Weronika i synek Adaś (7 i 4 lata) mieli szansę spotkać się po raz pierwszy twarzą w twarz z dziećmi Justynki - Oliwią i Krzysiem (8 i 4 lata). Dotąd znali się jedynie z rozmów przez telefon i na skype. Miały one ze sobą wspaniały czas - który spędziły na poznawaniu siebie i zabawie. Dziewczynki od razu pokochały się, jak prawdziwe siostry - Wercia zresztą ciągle powtarza, że Oliwia jest jej najlepszą przyjaciółką. Jest to niesamowite, jak wiele prawdy i miłości jest w dzieciach. Mogli się wzajemnie czegoś od siebie nauczyć, być dla siebie podporą i uświadomić, że są również inne dzieci kochające Boga i że to wśród nich możemy czuć się w pełni sobą. 

Wszystkie rozmowy z naszą siostrą dały nam wzajemnie wiele przemyśleń, rozważań, ale i poczucia spełnienia i świadomości jak dobrze być razem.
 
Cieszymy się, że w dzisiejszych czasach jest tak łatwo się spotkać, że możemy pomimo sporej odległości mieć ze sobą stały kontakt. Ale wiemy, że brakuje nam takich spotkań. Wierzymy jednak, że jeśli Pan będzie chciał to w naszej eklezji pojawią się kolejne osoby, które staną się naszą rodziną!
[SPRAWDŹ TEŻ: ZBÓR DOMOWY]

Cały ten wspólny czas był poświęcony Bogu, prowadzony w pełni w naszym Panu Jezusie Chrystusie i Bogu Ojcu na ICH chwałę.

Po jakimś czasie przybył mąż Justyny, który jeszcze nie kroczy drogami wyznaczonymi przez Chrystusa. Tym razem również i z nim mogliśmy spędzić trochę czasu i z nim porozmawiać.

Konrad usłyszał nasze świadectwa, które wierzymy, że wpłyną na jego serce.
Modlimy się za nim, by kamień z jego serca skruszał, i zechciał poznać wolę Boga i zaprosił Go jako gospodarza ich domu.

Na własnej skórze odczuwamy jak to dobrze iść całą rodziną za Panem i wierzymy, że zarówno w ich domu jak i każdego innego Chrześcijanina zagości pełnia jedności.

Prosimy również o modlitwy za Konrada, aby żył na chwałę Bożej rodziny Ojca i Syna.

Gdy wracaliśmy do Łodzi - zahaczyliśmy jeszcze o Puławy. Tam spotkaliśmy się z Dominikiem - naszym bratem w Chrystusie. Z nim spędziliśmy kilka godzin, które również były ogromnym wzmocnieniem. Dobrze być razem i ten czas zawsze jest obfitujący we wspólne poznanie i przybliżenie się do Pana.

Ta szczera i prawdziwa relacja z duchową rodziną przynosi wiele ukojenia w sercu.
Cieszymy się niezmiernie i dziękujemy Panu za ten dobry czas!

Warto jednak wspomnieć, co sprawiło, że brat Dominik nie pojawił się razem z nami w Kraśniku u siostry.

Jak to przy Bożym prowadzeniu bywa, Pan wlał Dominikowi do serca, że nie powinien jechać razem z nami. Nie do końca potrafiliśmy to zrozumieć z ludzkiego punktu widzenia - jednak również czuliśmy, że tak po prostu ma być. 

Tego dnia rano Dominik miał bardzo ważną rozmowę ewangelizacyjną - z bezdomnym Dawidem. Chłopak bardzo potrzebował tej rozmowy, dostał on również od Dominika Pismo Święte, mógł usłyszeć świadectwo oraz dowiedzieć się o działaniu Boga w naszym życiu. Wierzymy, że ta sytuacja pomoże mu się odnaleźć i niebawem będziemy mogli dziękować Panu za kolejnego uratowanego brata!

Tutaj prosimy również o modlitwę za Dawidem, który chce wyjść z tej sytuacji w jakiej się znalazł.

To pokazuje, że Pan wie lepiej od nas czego potrzebujemy na daną chwilę.
Zresztą mamy być poddani pod wolę naszego Boga.

Jak zawsze po budującym czasie z bratem i siostrą szczęśliwie - dzięki Bogu powróciliśmy do Łodzi.

Dziękujemy Bogu Ojcu i Panu Jezusowi Chrystusowi, za każdą rozmowę, możliwość spotkania i w jakikolwiek sposób utrzymywanie dobrej relacji braterskiej w naszej wspólnej eklezji. Chwała IM obu.


Sierpień poza zbudowaniem, był też czasem próby wiary dla naszej rodziny. Nasza córeczka od urodzenia ma sporą wadę wzroku. Po wyznaczonej wizycie kontrolnej u okulisty okazało się, że choroba jednego oczka się pogłębia i dziecko będzie wymagało operacji przycięcia mięśnia  w oczku. Do dalszej diagnozy wymagane były kolejne badania. Dzięki Panu termin badań udało się ustalić na za 1,5 tygodnia.

Przez ten czas pojawił się lekki stres. Ania przyznała, że czuła nawracający lęk, którego dzięki Bogu udało się wyzbyć.

[SPRAWDŹ TEŻ: ŚWIADECTWO: "DEPRESJA - CICHY ZABÓJCA"]

Jednak położyliśmy tę sprawę na Panu, uspokoiliśmy i patrzyliśmy na to dobrym okiem. Nie ustawaliśmy też w modlitwie.
W końcu po trzech dniach podawania atropiny, Weronika wylądowała na szczegółowych badaniach. Pani doktor podjęła jednak decyzję, że z operacją się wstrzymamy i spróbujemy działać za pomocą nowych szkieł i dostosowanych pryzmatów.

Weronika bardzo się dzięki temu uspokoiła - i my również.
Wiemy, że jeśli operacja będzie niezbędna, to nie będzie wyboru - jednak widzimy też jak Pan wysłuchuje naszych modlitw, jest z nami zawsze gdy Go potrzebujemy.
Pomaga koić emocje, pokazuje jak wiele jest od niego zależne.

Sierpień był kolejnym miesiącem pełnym Bożej łaski i prowadzenia.
Nauczyliśmy się wielu nowych rzeczy o zaufaniu i pokładaniu w Panu całej swojej nadziei.

To zaowocowało kolejną lekcją dla naszych dzieci - o której już wkrótce napiszemy.

Cieszymy się, że możemy żyć wg Bożych zasad, że nie jesteśmy już niewolnikami tego świata, strach nie ma nad nami panowania. Każdy dzień to szkoła życia. I tak jak dziś dzieci ruszyły po wakacjach do swoich placówek tak i my każdego dnia bierzemy ze sobą plecak, w którym schowamy kolejne lekcje wiary, pokory i cierpliwości.



Idziemy z Bogiem - CZĘŚĆ 1 - Bądź światłem!

Jarek
Idziemy z Bogiem - CZĘŚĆ 1 - Bądź światłem!

Nasze dzieci są jeszcze małe. Córka ma 7 lat, synek zaledwie 4.
Przez tak krótki czas przekonaliśmy się, że wychowanie dzieci to nie jest łatwa sprawa. Przy wielu pięknych chwilach - jest też wiele tych, które przyprawiają o zawrót głowy, a czasem i łzy.

Nie jesteśmy idealnymi rodzicami. Bo tym idealnym rodzicem jest tylko Ten jeden - nasz Bóg, nasz Ojciec, jednak staramy się dać naszym pociechom wszystko czego potrzebują, z dużym naciskiem na miłość.

BÓG KOCHAJĄCYM RODZICEM


Patrząc na Boga pod pryzmatem rodzicielstwa wiemy, jak wiele smutku przynosi nieposłuszeństwo dzieci, tym bardziej widzimy jak wielką miłością Bóg otoczył świat, jak bardzo kocha swoje dzieci, że potrafi być dla nas tak miłosierny, sprawiedliwy i cierpliwy.

Od czasu, gdy Chrystus stał się drogą naszego życia, gdy wybraliśmy Go na swojego Pana nasza rodzina jest w końcu stabilna. Zniknęło wiele problemów, wiele straciło swoje nasycenie.

[SPRAWDŹ TEŻ: "DEPRESJA CICHY ZABÓJCA"]

[SPRAWDŹ TEŻ: "ŻYCIE W GNIEWIE NIE MUSI OZNACZAĆ KOŃCA"]

Działamy według Bożego prowadzenia i Słów zawartych w Piśmie Świętym. Uświęcamy się każdego dnia i chcemy tego również nauczyć nasze dzieci.

Nie zmuszamy ich do wiary, jednak one same chcą poznawać Boga. Każdego dnia modlą się, wspólnie czytamy Słowo Boże. Bardzo lubią wspólne uwielbienie. 
I codziennie powtarzają, że najbardziej kochają Boga. 
Jest to dla nas ogromne szczęście, że z tak dużym entuzjazmem podchodzą do wiary, w końcu do dzieci należy królestwo niebieskie i bardzo wiele i my możemy się od nich nauczyć.

Często rozmawiamy z naszymi dziećmi i podczas tych rozmów staramy się w zrozumiały sposób przedstawić im jak ważna jest rola Pana Jezusa w naszym życiu. Dlaczego człowiek staje się nowym stworzeniem, dzieckiem Bożym.

BYĆ ŚWIATŁEM


Jakiś czas temu odbyliśmy lekcję o byciu światłem tego świata. O tym jak ważne są nasze dobre uczynki, miłosierdzie i przy okazji jaki skutek przynosi ewangelizacja.
Jako, że dzieci uczą się najlepiej przez eksperymenty, uznaliśmy, że ta lekcja musi być ubrana w coś ciekawego, wtedy łatwiej będzie ją przyjąć, zrozumieć i zapamiętać.

Zasłoniliśmy okna i drzwi, by zapanowała całkowita ciemność.
W pokoju było tak ciemno, że nic nie widzieliśmy, nawet siebie wzajemnie.

W tej całkowitej ciemności zaczęliśmy opowiadać dzieciom czym jest grzech, że jest winny ciemności i złu na świecie. Że ludzie kroczący własnymi ścieżkami krzywdzą siebie wzajemnie, ale przede wszystkim krzywdzą Boga.
Że wielu ludzi pragnie światła w swoim życiu, samemu jednak niosąc zło.

Chrystus dał nam możliwość poznania innej drogi, oczyścił nas z grzechu i pomógł odwrócić się od grzesznego życia i marności niosącej więcej szkody niż pożytku.

[SPRAWDŹ TEŻ: "ZBAWIENIE: MIŁOSIERDZIE BOŻE"]


Dzięki temu stajemy się światłem tego świata.

Wtedy odpaliliśmy pierwszą świeczkę.

Zaczęliśmy mówić im o tym, że wystarczy, że w tłumie ludzi żyjących w ciemności pojawi się choć jedna osoba w Chrystusie, by wnieść odrobinę dobra i światła. Pokazując innym swój owoc Ducha, swoje miłosierdzie, przekazując innym dobrą nowinę pozwalamy, by i inni zaświecili tym światłem.
 
Wtedy pierwszą świeczką odpaliliśmy drugą.

Następnie opowiedzieliśmy, że gdy i ta osoba, rozbłyśnie, zechce przyjąć ewangelię do serca i zacznie postępować wg prawa miłości - będzie miała siłę, by to światło przekazywać dalej.
 
I drugą świeczką odpaliliśmy dwie kolejne.

Wtedy w pokoju zapanowała jasność. Widzieliśmy swoje twarze.

Dalej mówiliśmy o roli Chrystusa w naszym życiu, że to On wyciągnął nas od ciemności tego świata i że dziś chcemy się tym dzielić z innymi.

Jednak nie wolno nam spocząć na laurach.
Musimy dbać o swoją wiarę, gorliwość, relację z Panem i nie iść na kompromis z ludźmi i ludzkimi naukami.

Przez modlitwę, nieprzerwane poznawanie Bożej woli studiując Jego Słowo.
To musi stać się stałym elementem naszego życia.

[SPRAWDŹ TEŻ: "NIEOMYLNE PISMO ŚWIĘTE"]

Jednak gdy będziemy wracać do naszego Egiptu, odwracać się od Chrystusa i nie będziemy wypełniać Jego woli, nasze światło w końcu zgaśnie.

Wtedy zdmuchnęliśmy pierwszą świeczkę.

Dodaliśmy, że gdy inni Chrześcijanie będą również schodzić z drogi prawdy, ten świat ich pociągnie za sobą i ich światło straci blask.

Wtedy kolejno zgasiliśmy kolejne świeczki. 
 
W pokoju znów zapanowała ciemność.

Dzieci zrozumiały, jak ważne jest życie w prawdzie i światłości danej nam od Boga.
I że nawet jedna osoba może zdziałać wiele. Że głoszenie ewangelii jest ważne, bo może nie zmienimy tego świata, ale możemy zmienić świat choć jednej osoby.
Wierzymy, że zostanie to na dłużej w ich sercach - ale pewnie jeszcze nie raz wrócimy do tej lekcji.


"Kto mówi, że jest w światłości, a brata swojego nienawidzi, w ciemności jest nadal.
Kto miłuje brata swego, w światłości mieszka i nie ma w nim zgorszenia.
Kto zaś nienawidzi brata swego, jest w ciemności i w ciemności chodzi, i nie wie, dokąd idzie, gdyż ciemność zaślepiła jego oczy."

1 List Jana 2:9-11


Szczerze zachęcamy, by tę nauk przeprowadzić również ze swoimi dziećmi.

Ale nie tylko.

Taka nauka może pomoc wiele zrozumieć również dorosłym.
Każda rodzina potrzebuje wspólnego czasu, warto by był to czas spędzony w mądrości Bożej.


"Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze.
Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu.
Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie."

Ewangelia Mateusza 5:14-16